Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 745 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

donosy

sobota, 08 października 2011 12:04

miejsce: pod stołem w salonie, czas: przedpołudnie, osoby: mikołaj

mikołaj: o! pieniążek!

po chwili: o! pięć groszy!

w drodze do skarbonki: niezła fortuna...

 

miejsce: stół w salonie, czas: kolacja, osoby: kajtek, mikołaj, ja i tomek, luźna rozmowa o grzecznych i niegrzecznych

ja: mikołaj, a kto jest najgrzeczniejszy u was w klasie?

mikołaj: no....nie ja....

tomek: kajtusiu, a u was w przedszkolu wszyscy są grzeczni?

kajtek: ne

mikołaj: o! a kto jest u was niegrzeczny?

kajtek: pani ania

 

miejsce: okolice łazienki, czas: po późnym śniadaniu, osoby: kajtek (którego bezskutecznie uczymy, że mówi się tata, nie ała) i tomek

kajtek: aaaaała, aaaaaała

tomek: kajtusiu, ja nie jestem ała

kajtek (czysto i wyraźnie): a kto?




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330438674,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

na wczoraj

czwartek, 12 maja 2011 22:04

 

i bardzo też na dziś

 

chociaż kiedyś ten był najbardziej mój :)



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,329575384,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

co porabia nasz pięciolatek?

piątek, 15 października 2010 1:06

godzinami:
- gada (po kim on to ma?): tłumaczy nam funkcjonowanie burzyków, zasadę powstawania tęczy, wartosci odzywcze slodyczy i chipsow,przechodzenie swiatla przez drzwi, skraplanie sie chmur i powody, dla ktorych trzeba czasem poplakac

- konstruuje lotomaty, gumowe zamykaczki drzwi, plozolazy, wirnikowe transportery laserow,
ciuchciulki, automatycznie wybuchajace statkoloty, fabryki czekolady z piany, podwojne bombowe wkladki dokolowe, sokowirowki......itd.

- gra z tata w kulki, oglada przekroje wszystkiego, co da sie przekroic, jezdzi palcem po mapie (atlasu sprzed kilkudziesieciu lat kupionego w naszej bibliotece za zlotowke:)

- godzinami tez moze planowac z kolegami kolejne akcje firmy G-force (ktorej jest zalozycielem:), zajmujacej sie glownie ratowaniem (nie bardzo wiem, czego bo drugi rok wtajemniczana jestem w kwestie zakupu betonu do budowy siedziby, tworzenie sieci sklepow firmowych sprzedajacych pianki, zelki i lego city oraz ustalanie form wspolpracy z firmami ciuchciulka i eko)

- czyta, co popadnie: szyldy, naglowki gazet, hasla na plakatach, tytuly czytanych do poduszki opowiadan, a nawet krotkie wiersze




co jeszcze?
- z zapalem trenuje judo: po pol roku zajec dostal judoge i obiecal sobie, ze bedzie sluchal trenera i trzyma sie tego naprawde konsekwentnie

- wspaniale bawi sie z kajtkiem (wspolnie tancza, spiewaja, graja na organkach, kopia pilke, jezdza na rowerach, graja w sluchowe zgadywanki, buduja z klockow i puszczaja auta), jak tylko uslyszy nowe slowo z ust brata informuje o tym zywiolowo nie tylko nas, ale rowniez sasiadow:), nawet staje przeciwko nam w jego obronie

- potrafi np. w kolejce w aptece powiedziec "kocham cie mamo" i nie prosic sekunde potem o kupienie lizaka

- jest naprawde dobrym kolega



czasem zupelnie mnie zaskakuje:
- zaczal rysowac! na pierwszej pracy, ktora powstala z wlasnej inicjatywy (a nie jest planem konstrukcyjnym nowego wynalazku), ot po prostu "mamo, narysuje cos" jestem ja, tomek, kajtek spiewajacy do mikrofonu i mik siedzacy w fotelu i ogladajacy wystep brata

- lub na przyklad dzisiaj, kiedy oddal kajtkowi autko, ktore dostal jako niespodzianke na indianskich urodzinach kolegi

- albo, jak wtedy, kiedy pani od muzyki, widzac go w akcji, zaproponowala mu indywidualne lekcje gry na perkusji

boski jest, no po prostu jest boski(*-*)





Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6493209,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz

co porabia nasz trzylatek?

piątek, 15 października 2010 0:50


godzinami:
- gada przez telefon (po kim on to ma?), a jak telefonu nie ma w pobliżu to wystukuje numer na wnętrzu swojej dłoni i dalej gada

- a co gada? aktualnie na topie są: kećup, ziułty, leci kulka, gźyb, mamooooo oć, katuś cita (nie, nie chodzi o ten program do szybkiej nauki języków), ujek, pety (skarpety) i cały zestaw blatueblublegladudetiblep...................

- godzinami mówi też ne, ne, ne, ne (-kajtuś, idziemy -ne;-kajtuś, chcesz jeść? -ne;-kajtuś, lubisz plywać? -ne itd.)

- uwielbia pływać - bez kółek, rękawków wchodzi od razu po szyję, jak się przewróci i da nura pod wodę wynurza się, robi wielkie oczy, po czym śmieje się i dalej pluska

- gra na harmonijce domagając się aplauzu (w sytuacjach ekstremalnych odkłada instrument i klaszcze sobie sam)

- godzinami gra w piłkę - po prostu naparza chłopak (przepraszam za ten kolokwializm, ale to nie jest subtelne kopanie, to po prostu puszczanie się pędem - wyobraźcie sobie pęd w wykonaniu zespołowca stabilizującego się uniesionymi do góry przedramionami:) - i rzucanie się na piłkę

- godzinę też potrafi skoncentrować się na zajęciach i układa, słucha , pokazuje, wyjmuje, dopasowuje, wsuwa...- ale to tylko u Pani Basi:)

- zajmuje się sobą: organizuje wypadki samochodowe, herbatki popołudniowe, odloty samolotów pasażerskich ze skarpetami na pokładzie i rozmowy krów ze smokami



trochę krócej:
- siedzi na toalecie celem zrobienia kupy, po czym idzie i robi, co trzeba w pieluchę, ale żebyśmy nie odczuli swojej porażki wychowawczej, przykładnie podchodzi do nas od czasu do czasu, i patrząc prosto w oczy mówi kupa

- jeździ na rowerku biegowym - potrafi dojechać sam na plac zabaw i z powrotem


- pomaga w pracach domowych - po prostu nie można zostawić brudnego kubka, żeby Kajtek go nie wyniósł (znajduję potem naczynia w śmieciach), pomaga mi wieszać pranie, a jak już całe rozwiesimy, to je zdejmuje i wieszamy dalej, ściele łózko, zanim wsiądzie do wózka to zawsze najpierw wytrzepie siedzisko, po posiłku wyciera buzię i otrzepuje spodnie, jak pobrudzi sobie rękę w czasie jedzenia to nie zje dalej, dopóki jej nie wytrze itp.

- przytulając się do kogoś klepie go malutką rączką po plecach

- jest chwalony na wszystkich zajęciach (te dwa miesiące wakacyjnego nicnierobienia bardzo mu posłużyły)



od czasu do czasu:
- totalnie mnie zaskakuje, np. znalezionym w poradni kawałkiem plastiku jeździ sobie po twarzy (ja zachodzę w głowę, o co chodzi, wącham, oglądam, szukam wysypki), a kajtuś nagle mówi: - goli

- robi z nami, co chce: jemy śniadanie, kajtek pokazuje na krzesło i mówi: - mama tuta, siadam, karmię go - nie chce jeść, mówi - tata, przychodzi tomek, kajtuś wskazuje, gdzie ma usiąść - tomek siada, kajtek dalej nie je, mówi, - mama lala, ja: - o czym ci zaśpiewać kajtusiu? (w międzyczasie próbuję podstępem wetknąć mu kolejną łyżkę jedzenia, na co słyszę głośne: - ne, ne, ne), - buła am - tomek idzie po bułeczkę, bułka zostaje odepchnięta zdecydowanym ruchem, pytamy: - kajtusiu, co chcesz kaszkę, czy bułę? - ne, ne, top (stop). próbujemy jeszcze chwilę, po czym rezygnujemy informując, że jak nie chce jeść to nie i jak zgłodnieje ma przyjść i powiedzieć am. kajtek wychodzi z krzesełka, idzie do kuchni, otwiera lodówkę, wyjmuje danio i przychodząc z nim do mnie mówi - mam am:)

no boski jest, po prostu jest boski(*-*)





Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6493204,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

donosy

środa, 06 października 2010 0:43
miejsce: kuchnia, czas: letnie popołudnie, osoby: mikołaj i babcia marysia
mik: babciu...wiesz, że jesteś już bardzo stara?
babcia (pewnym tonem): wiem mikołajku
mik: i wiesz, że niedługo umrzesz?
babcia (z wahaniem): tak wnusiu
mik: i mi wtedy będzie baaaaardzo smutno. dlatego babciu pamiętaj - musisz się zdrowo odżywiać. przede wszystkim: zero słodyczy!

miejsce i czas: rekolekcje rodzinne
, osoby: chłopczyk lat ok. 5 i jego tata 
chłopczyk (do taty otwierającego piwo karmi): mogę spróbować?
tata daje mu mały łyczek
jakiś czas później słychać dialog chłopca z kolegami: a ja piłem dziś wódkę z moim tatą

osoby: kajtuś, babcia elunia, tomek, miejsce: salon, w którym słychać dochądzący z pokoju obok głos
kajtka: citatuptup mamamadzinene kajtubabanene deti
5 min. później rozlega się dzwonek telefonu
babcia elunia: tak, słucham?
ktoś: proszę zwrócić uwagę, bo pani dziecko znowu dzwoni tu do nas, na pogotowie



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6462503,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

ps.

poniedziałek, 06 września 2010 22:58
i już tęsknię za zmęczonymi słońcem stopami w sandałach



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6375627,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

zwalniam

poniedziałek, 06 września 2010 22:31
nie wiem, czy chcę. muszę. mam czas. myślę, czytam, oglądam i tylko ten łopot serca trochę mnie drażni.

szukam więc łagodnych przestrzeni i tak to znalazłam się w szkocji. ponownie. dzięki temu głębiej oddycham. i jakoś mniej boli.





             
chciałabym pobyć gdzieś blisko tej uważnej kobiety, która Hogganowi, pracującemu od 5 lat w kopalni, kupiła na urodziny farby akrylowe. stwarzając Jacka Vettriano. taka dziewczyna to skarb;-)



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6375580,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

donosy

wtorek, 29 czerwca 2010 1:03
miejsce: sopot, ul.grunwaldzka, mocno zakorkowana, czas: słoneczne popołudnie, osoby: babcia ela, mik i kajtuś w wózeczku, droga powrotna  znad morza; na pasy, tuż przed ich nosem, wjeżdża kobieta tarasując całe przejście dla pieszych
babcia ela: no co za pinda!
mik: nie pinda, tylko honda babciu

miejsce: salon, czas: godzina podwieczorku, osoby: babcia marysia, ja i mik
mik (rzucając się na babcię): tak cie kocham, że cię uduszę
ja: i kto ci wtedy placki-pankracki będzie robił?
mik: to dasz nam babciu najpierw przepis...




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6107438,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

dzwoniłeś?

niedziela, 20 czerwca 2010 7:51
- tak, pan mówi, że jest ok, stoi w kaloszach, bo mu woda płynie przez recepcję, poza tym sucho. - dobra, zadzwonię jeszcze do sylwii. - woda, jak woda, ale te komary...już kupiłam siatki na okna, bo ostatnio nie dało się żyć, no i ten smród...mama: - nigdzie nie jadę, widzieliście te osypujące się zbocza, które zabierają ze sobą domy? - mamo, ale to nie tam.... - nie jadę, - a my? jedziemy? - wiesz, jak tam szmba powybijało... - czekaj, moja koleżanka mieszka niedaleko i sprawdzi... - byłam, widziałam, nie jest źle... - tvn24: kolejna fala, żywiec zalany, drogi częściowo nieprzejezdne... - i co? będziemy siedzieć 10 dni w suchym ośrodku, bez wypadów w góry na rowerach? - o rany, ale ja chcę jechać!!! chcę wszystkich spotkać i żeby mik napatrzył się na zespołowców, poznał pawełk, a kajtek pobrykał z kumplami.... - to nierozsądne, następnym razem
..............
- 7:30: have you got free rooms? - no, is the biggest medical congress at that time and ...you know....sorry
- 9:45: i confirmed your reservation. see you in the evening
- 9:46: hurrrrra !!!!! jedziemy do legolandu !!!!!!


i pojechaliśmy:)




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6070037,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

życie powoli wraca do równowagi

czwartek, 13 maja 2010 23:35
bo w sumie, czy mogę narzekać na coś więcej, niż brak czasu, jeśli kajtusiński całym sobą woła ma-ma, a od dziś również i du-pa, a mikołajek nauczył się czytać!
o ile słowo mama trenujemy od 2 lat, o tyle pozostałe osiągnięcia chłopaków są absolutnie autorskie.

do tego wybrałyśmy nazwę dla fundacji, jadę jutro kręcić film do ośrodka przygotowań olimpijskich, pozbyłam się nieuczciwych lokatorów, pogodziłam z tym, że powinnam właśnie wracać z barcelony, wytrwałam 3 dni na diecie dunkana, po czym zastąpiłam ją osobistym trenerem w postaci męża;-), ania skoczyła ze spadochronu, za tydzień mamy rajd rowerowy, a potem ruszamy w góry, gdzie czekają nas pogaduchy w podgrzewanym ponoć basenie i beztroska z widokami.

nie jest źle, prawie jak w cannes





Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5910356,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

 123456  »

piątek, 18 maja 2012

Licznik odwiedzin:  22 254 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Krzeminscy rulez

Parampampam

W zasadzie to mammamija! zielona pietruszka!, a nie mammamika, bo wszystko przez to, że w Noc Sylwestrową 2006 i naszą drugą noc w Szkocji był huragan i odcięło prąd. Tylko wycie wiatru zagłuszało ich czułości szeptanie:) i tak oto we wrześniu 2007 będzie nas czworo w składzie 2+2 + baba, jeśli spadnie nam z nieba do pomocy.Oby:)

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 19.03.2012 13:40:39
  • autor: Przemek
  • treść: Gratuluje dobrze wyk...